czwartek, 13 kwietnia 2017

KJS Wiosenny Super OeS

Zmęczenie po Memoriale dawało się we znaki, jednak nie zniechęcało mnie to do wyjazdu, pomimo że „ogarnięcie się” zajęło mi trochę czasu. W niedzielny poranek wyruszyłam z moimi kolegami do Jasła, gdzie odbył się KJS Wiosenny Super OeS zorganizowany przez Jasielski Klub Motorowy i Ratownictwa Drogowego. Była to druga runda Mistrzostw Galicji. W rajdzie udział wzięły 32 załogi, w tym 4 reprezentujące Automobilklub Biecki.




Trasa według mnie, jako fotografa, była początkowo nudna i monotonna, ale końcówka odcinka okazała się ciekawa, a Jak ocenili ją kierowcy.
Patryk Setlak powiedział: „Odcinek jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy, jaki jechałem. Szybka partia z fajnymi zakrętami i nagle hamowanie do lewego 90 i ciasna partia, do tego końcówka szutrowa. Trasa nie sprawiła mi trudności. Jestem zadowolony z wyniku, bo miałem 1 miejsce w klasie”. Natomiast Dominik Przywara stwierdził - „Trasa podobała mi się, była szybka, techniczna i nie sprawiła mi trudności. Jestem zadowolony z wyników, bo to był mój drugi start nowym samochodem.”


Podczas przejazdów kilka samochodów wypadło z trasy. Była wśród nich nasza klubowa załoga Andrzej Zięcina/Darek Bajorek, która Fiatem 126 „przestawiła płot”. Akcja wyciągnięcia malucha zakończyła się sukcesem, a chłopaki wystartowali w kolejnym przejeździe. Załoga jadąca Toyotą Starlet nie miała tyle szczęścia, uderzyła w drzewo i musiała wycofać się z rajdu. Większość jednak szczęśliwie ukończyła Super OeS z mniejszym, lub większym zadowoleniem z wyników.



Weekendowa pogoda była bardzo dobra, jak na rajdy. Udało mi się zrobić wiele dobrych zdjęć na dwóch imprezach. Zmęczona, ale szczęśliwa mogę zdecydowanie zaliczyć ten weekend do udanych. :)

Galeria--->http://jeansoft.zapto.org/aniamrozek/index.php?/category/13

czwartek, 6 kwietnia 2017

Platinum Rajd Memoriał Janusza Kuliga i Mariana Bublewicza

W dniach 31 marca – 2 kwietnia odbył się Platinum Rajd Memoriał Janusza Kuliga i Mariana Bublewicza zorganizowany przez Automobilklub Krakowski. Miałam okazję po raz pierwszy uczestniczyć, w sobotę 1 kwietnia, w tej imprezie. Odcinki rajdowe przed południem odbywały się w Brzegach, natomiast nocne  w Wieliczce w okolicach rynku, na którym zebrała się duża ilość kibiców. Na inauguracji sezonu pojawiło się wielu górali z Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, jak na przykład Rafał Szumiec, Waldemar Kluza, czy Andrzej Szepieniec. Miło było zobaczyć się ze znajomymi z „górek” jeszcze przed rozpoczęciem sezonu wyścigowego. 



Był to również początek sezonu dla zawodników Historycznych Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Na trasach oprócz stałych bywalców pojawiła się nowa załoga, Tomasz Szupryczyński za kierownicą Hondy Civic z Markiem Szupryczyńskim „na prawym”. 
O wrażeniach młodego kierowcy po rajdzie przeczytajcie w wywiadzie:
Anna Mrozek: Jakie masz wrażenia po rajdzie?
Tomasz Szupryczyński: Bardzo pozytywne! Byliśmy pierwszy raz w tych okolicach i na pewno nie ostatni. Atmosfera była świetna. Spora ilość kibiców, warunki pogodowe jak na zamówienie, dużo pięknych kobiet, a przy okazji przejechaliśmy trochę kilometrów odcinków specjalnych, czego chcieć więcej ;)?
AM: Czy podobały Ci się trasy Rajdu Memoriału J. Kuliga i M. Bublewicza?
TS: Wieczorny odcinek w centrum miasta bardzo mi się podobał. Początek po gładkim asfalcie, później większość trasy po zdradliwej kostce. Pojawił się zakręt bardzo „późny”[1], prawy zakręt przez lekki, krótki szczyt. Do tej pory odcinki miejskie po kostce kojarzyły mi się z samymi zakrętami o kącie 90, tutaj było zupełnie inaczej.
Drugiego dnia było według mnie zdecydowanie gorzej. Odcinek składał się
z wielu naprawdę długich prostych, co mi mało się podoba. Sprawę pogarszał fakt, że moje auto ma seryjną skrzynię biegów i raz udało mi się wbić 4-ty bieg przy prędkości ok. 150 km/h. Strasznie dłużyły mi się te fragmenty trasy, ale było też kilka, które mi się podobały. Np. pohamowanie do beczki po lekkim łuku, czy dojazd do nawrotu za wysepką, gdzie z każdą pętlą było coraz więcej „syfu”.
AM: Czy satysfakcjonują Cię uzyskane wyniki?
TS: Na początek muszę zaznaczyć, że cykl HRSMP reklamowano mi jako "rodzinny piknik", gdzie oczywiście zachowane są wszystkie procedury bezpieczeństwa i fajne odcinki rajdowe, ale istotnym punktem jest atmosfera. To zachęciło mnie najbardziej, bo zeszłoroczne, choć krótkie, doświadczenie z Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski zraziło mnie mocno właśnie atmosferą i całą negatywną otoczką. Tutaj faktycznie dało się odczuć wielką różnice. Od konkurencji otrzymaliśmy nawet zaproszenie na herbatę. Nie powinno to dziwić, a jednak dla mnie to było zaskoczenie. Wyniki nie były dla Nas istotną kwestią tego weekendu, ale gdy dopracujemy auto i przejadę nim więcej, niż od warsztatu do lawety, przed rajdem,tak jak to było to teraz, będę próbował powalczyć z tymi pięknymi audi quattro :).
AM: Jak oceniasz organizację rajdu?
TS: Pierwszego dnia trochę poczekaliśmy na start, do tego zapoznanie 
z odcinkiem jadąc w kolumnie aut, która co chwile się zatrzymuje to nie jest coś, co lubię, ale poza tym nie mam zastrzeżeń. Drugiego dnia wszystko szło sprawnie i o czasie. Nie wiem, jaki wkład w organizację imprezy wniosło samo HRSMP, ale chciałbym pochwalić koordynatora tego cyklu Pana Mirosława Miernika. Wszystkie informacje na temat startów i spraw organizacyjnych na bieżąco otrzymuje na e-mail, a na moje pytania dostaje odpowiedzi poparte cytatem z regulaminu. Ciekawe było to, jak przyszedł do nas organizator i zapytał skąd mamy Hans-y[2]. Okazało się, że najszybsza z załóg, która ma pożyczone na rajd lub nie ma ich wcale otrzyma je w nagrodę. Pomysł idealny. Widać, że chodzi o to, aby każdy był bezpieczny, a nie żeby tylko wydać nagrodę, której zwycięzca już taką posiada i pewnie ją spienięży. Prośba o pozostanie w kombinezonach na rozdaniu w pełnym składzie załogi też wypadła super. Brawo Panie Mirosławie!

Swoją przygodę z memoriałem musiałam zakończyć na jednym dniu. Po powrocie do domu około północy byłam bardzo zmęczona, a w niedzielę czekała mnie poranna pobudka i wyjazd na rajd do Jasła.


[1] sugerowany tor jazdy inny od naturalnego dla danego zakrętu;

[2] system wspierania głowy i szyi mający na celu zredukować możliwość doznania urazu;

czwartek, 30 marca 2017

Turniej Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym

Dnia 25 marca odbył się XI Gminny Turniej Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym dla szkół podstawowych i gimnazjalnych. Udział wzięły cztery drużyny
z gimnazjów i dwie z podstawówek. Organizatorami byli Automobilklub Biecki, Komenda Policji w Bieczu, Ochotnicza Straż Pożarna w Bieczu i Gmina Biecz. Zawody odbywały się w hali Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Libuszy, której gościł nas dyrektor Aleksander Kalisz.

Pierwszym zadaniem uczestników było rozwiązanie dwóch testów jednokrotnego wyboru dotyczących wiedzy o zasadach w ruchu pieszych
i rowerzystów, znaków drogowych i sytuacji w ruchu drogowym oraz ustalenia prawidłowej kolejności przejazdu przez skrzyżowania. Ułożyli pytania
i przeprowadzili konkurencję komendant Marcin Stępień, młodszy aspirant Rafał Czekaj oraz młodszy aspirant Krzysztof Gurgul. Wśród gimnazjalistów najlepszym okazał się Paweł Bogdan z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego
w Libuszy, uzyskując najwięcej punktów z obu testów.
W szkołach podstawowych testy zostały napisane na podobnym poziomie. Wyróżnili się Anna Przybyłowicz ZSP w Libuszy, Sebastian Kucharski
i Gabriela Bajorek ze Szkoły Podstawowej w Racławicach. 


Następną konkurencją był przejazd rowerowego toru przeszkód, prowadzonego i ocenianego przez pana Jana Grygowicza, w którym
z gimnazjów najlepszą drużyną byli uczniowie z Zespołu-Szkolno Przedszkolnego w Libuszy. Cała trójka przejechała tor bezbłędnie.
W szkołach podstawowych najlepsza okazała się Martyna Juruś z libuskiej szkoły, która miała tylko trzy punkty karne. 


Ostatnim zadaniem dla drużyn było udzielanie pierwszej pomocy w sytuacji stworzonej przez bieckich strażaków Bartłomieja Zielińskiego i Piotra Rudzińskiego. W gimnazjach najlepsi byli uczniowie Zespołu Szkolno-Przedszkolnego Rożnowicach, zaś w podstawówkach drużyna z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Libuszy.

Po wynikach widać, że młodzież jest bardzo dobrze przygotowana do Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym. W tym roku do drużyny Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Libuszy dołączył Marcin, który powiedział, ze chętnie wystartuje również w przyszłym roku. Reszta drużyny startuje już od trzech lat. Wszyscy uważają, że propagowanie bezpieczeństwa wśród młodzieży jest bardzo ważne. Ich wypowiedzi to potwierdzają, a nawet dowodzą, że znają wartość ludzkiego życia lepiej niż niektórzy dorośli.
Ania powiedziała „Może nam się to
w życiu kiedyś przydać, np., kiedy będziemy zdawać na prawo jazdy, albo po prostu uczyć młodszych od siebie zasad bezpieczeństwa.” Martyna dodała „Znajomość zasad przyda się, żeby chronić naszych bliskich i być po prostu bezpiecznym.”, a Dawid stwierdził,
że „w przyszłości będziemy bardziej ostrożni na drogach.”



Dla nikogo zaskoczeniem nie było, że drużynowo, jak i indywidualnie wygrali uczniowie ZSP w Libuszy.
Drużynowo szkoły podstawowe:
1 miejsce - ZSP w Libuszy - Dawid Maciejowski, Marcin Kapanowski,
Anna Przybyłowicz, Martyna Juruś,
2 miejsce - Szkoła Podstawowa w Racławicach - Szymon Ryndak, Sebastian Kucharski, Gabriela Bajorek, Oliwia Olbrych.
Indywidualnie wśród szkół podstawowych po raz pierwszy wygrała zawodniczka Anna Przybyłowicz.
Drużynowo gimnazja:
1 miejsce - ZSP w Libuszy - Paweł Bogdan, Paweł Rybka, Dawid Sarnecki,
2 miejsce - ZSP w Rożnowicach - Jakub Brudzisz, Kacper Piątek, Wojciech Wojna,
3 miejsce - Zespół Szkół Nr 1 w Bieczu - Damian Ryczek, Dawid Ryczek, Mikołaj Setlak,
4 miejsce - ZSP w Binarowej - Weronika Michalec, Michał Ruwiński, Gabriela Sendecka.
Pierwsze miejsce indywidualnie wśród gimnazjalistów zajął po raz drugi Paweł Bogdan.






Puchary sponsorowała Gmina Biecz,
a nagrody Automobilklub Biecki oraz Bank Spółdzielczy w Bieczu.




O organizację Gminnego Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym zapytałam opiekunów drużyn, że nie byłabym obiektywna w jego ocenie, gdyż należę do Automobilklubu Bieckiego i jestem współorganizatorem zawodów. „Zawody są organizowane, co roku na wysokim poziomie. Tor zawiera bardzo dużo elementów i jest przygotowany merytorycznie zgodnie
z regulaminem. Bardzo dużo osób angażuje się w organizację etapu gminnego, dzięki temu całe zawody przebiegają bardzo sprawnie i bez większych niepowodzeń.” powiedział pan Łukasz Stelmach nauczyciel z ZSP
w Libuszy. Pan Marek Kędzior nauczyciel z ZS nr 1 w Bieczu również potwierdził dobrą organizację zawodów mówiąc „Organizacja BRD od lat jest na bardzo wysokim poziomie. Bardzo fajnie i sprawnie zorganizowana. Oceniam bardzo wysoko.”


Galeria ------> http://jeansoft.zapto.org/aniamrozek/index.php?/category/11

wtorek, 31 stycznia 2017

KJS ZIMOWY 29.01

W słoneczną, ale chłodną niedzielę odbył się KJS Zimowy Super OeS zorganizowany, przez Automobilklub Biecki, jako 3 runda Mistrzostw Powiatu Gorlickiego oraz 5 runda Mistrzostw Galicji jeszcze za rok 2016.


W rajdzie wzięło udział 29 załóg. Był to pierwszy od lat OeS na śniegu. Pomimo trudnych warunków i śliskiej nawierzchni nie było żadnego poważnego dzwona. Zdarzyły się tylko "zakopania" w śniegu, a zawodników z opresji ratowali niezawodni - jak zawsze - kibice. ;)




Po dziesiątej przyjechaliśmy z tatą na plac w Libuszy, gdzie przygotowana została trasa OeS-u. Trafiliśmy akurat wtedy, gdy wystartowała pierwsza załoga. Przeszłam kawałek od startu
i przed wyruszeniem kolejnego samochodu wdrapałam się 
z pomocą będących już tam chłopaków na jedną
z usypanych na placu, zamarzniętych
i pokrytych śniegiem, górek piachu. Robiłam fotki tylko na jednym przejeździe, bo bardzo zmarzłam, więc pojechaliśmy z tatą do domu. Ogrzałam się, obejrzałam skoki narciarskie w telewizji :D i poszłam na rozdanie nagród do OSP w Bieczu. Oprócz wyników Zimowego OeS-u odbyło się również podsumowanie roku i ogłoszenie klasyfikacji generalnej Mistrzostw 
Powiatu Gorlickiego i Mistrzostw Galicji za 2016 rok. Szczegóły na stronie klubu http://autobiecz.pl. Wszystkim zawodnikom serdecznie gratuluję uzyskanych wyników.





Dawno mnie nie było, niestety nauka do matury czasami psuje plany, ale myślę że mimo wszystko niedługo się znów pojawię. ;) Dobrze było oderwać się na chwilę od książek, spędzić miło czas i zobaczyć się po dłuższej przerwie ze znajomymi. Było super i już nie mogę się doczekać kolejnego rajdu. :D

Galeria --> http://jeansoft.zapto.org/aniamrozek/index.php?/category/10



sobota, 1 października 2016

GSMP KORCZYNA 24-25.09

Ostatnie rundy wyścigów w tym sezonie już za nami, czyli GSMP Korczyna. Decyzja o przyjeździe na Prządki jako "media" zapadła już jakiś miesiąc wcześniej. Akredytacja została wysłana. Niestety tydzień przed zawodami dopadło mnie przeziębienie. Wtedy padło pytanie "Jechać, czy zostać w domu i się kurować?" Odpowiedź prosta i wszystkim znana. Gdybym nie pojechała nie czytalibyście teraz tego co nabazgrałam. ;) Myśl o tym, że mogę się rozchorować na dłuższy czas zeszła zupełnie na bok... Przecież nie mogłabym odpuścić sobie możliwości porobienia fotek, a co ważniejsze spotkania się, po raz ostatni w tym sezonie, z najlepszymi ludźmi jakich znam. Ludźmi z pasją. :)

Pobudka w sobotę rano, termo-kubek z ciepłą herbatką i wyruszamy w drogę. Na miejscu musiałam poczekać, aż biuro prasowe się rozłoży i mogłam odebrać kamizelkę i plakietkę media.
Pierwsze przejazdy spędziłam w okolicach startu i PO 1, bo nie chciało mi się iść nigdzie dalej. Po raz pierwszy robiłam zdjęcia nie tylko samochodów, ale również ludzi. Wcześniej wydawało mi się, że zdjęcia osób mi nie wyjdą, że mi się nie uda zrobić takich, żeby były ładne. Okazuje się, że wystarczy tylko chcieć. ;)
Przed podjazdami wyścigowymi załapałam się na podwózkę na PO 25, gdzie stali moi klubowi koledzy. Niestety podczas drugiego przejazdu zaczęło padać. W deszczu fajnych fotek nie zrobię. Pomyślałam, że pójdę na górny park maszyn, może ktoś mnie tam przygarnie... Cóż, nie sądziłam, że to tak daleko... Idę, idę i końca nie widać... zauważyłam, że jedzie Bolo. Pomachałam z nadzieją, że mnie zobaczy i zabierze. Straciłam jednak nadzieję kiedy przejechał koło mnie, na szczęście w ostatniej chwili mnie rozpoznał i się zatrzymał. :) Zdążyło mnie mocno zmoczyć, nawet włosy były mokre pomimo, że miałam kaptur, ale podobno ładnie mi w takich. ;P
Będąc na dole musiałam poczekać, aż otworzą park zamknięty. Moi rodzice stali na starcie i dopiero po otwarciu mogliśmy pojechać na miejsce noclegu pod pięknie oświetlonymi ruinami zamku w Odrzykoniu. Po przyjeździe byłam tak zmęczona, że nie chciało mi się nawet jeść. Marzyłam tylko o tym, żeby pójść spać. Przyłożyłam głowę do poduszki i od razu zasnęłam.

Następnego dnia, po śniadaniu i spakowaniu się, pojechaliśmy znów na start. Wzięłam zdjęcia do podpisania, więc stwierdziłam, że pasowałoby zebrać autografy. Jednak tak ciągnęło mnie do robienia zdjęć, że mam tylko kilka podpisanych zdjęć. Będę musiała to nadrobić w następnym sezonie. ;)
Tego dnia podczas treningów byłam na zakręcie przy PO 1 i na PO 4. Na podjazdy wyścigowe chciałam pojechać na górę, jednak nie wyrobiłam się i straciłam możliwość podwózki. W związku z tym zostałam na starcie, a dopiero na drugi przejazd pojechałam z Waszką na górę. Zdjęcia pstrykałam na PO 27. Po przejeździe większości zawodników, spakowałam aparat i poszłam do górnego parku maszyn. Dojście tam postawiłam sobie za cel na niedzielę... no i dotarłam. To naprawdę kawał drogi, prawie nie czułam nóg, ale byłam z siebie dumna. :D Zjechałam na dół z pilotem 1 i zrobiłam jeszcze parę zdjęć w zamkniętym parku maszyn.

Dla mnie wyścig był bardzo udany. Jednak nie wszyscy mieli tyle szczęścia.
Pierwszego dnia odpadł z wyścigu kolega z mojego klubu Tomek Dybisz z powodu awarii samochodu. Rywalizację zakończyła też Anna Wojewoda, która dachowała koło PO 3.
Dzień drugi okazał się pechowy dla walczącego o tytuł mistrza Waldka Kluzy i jego team'owego kolegi Michała Tochowicza. Obaj zakończyli wyścig z awariami samochodów. Również Radosław Ćwięczek, który wylądował na barierze przy PO 7, stracił szansę na puchar.
Wszystkim zwycięzcom gratuluję, a zawodnikom, którym się nie poszczęściło życzę szczęścia w przyszłym sezonie.


Podziękowania kieruję do:

  • moich rodziców - dzięki, którym zaczęła się moja przygoda ze sportami samochodowymi oraz fotografią, i którzy wierzą we mnie cokolwiek by się działo
  • Piotra Platy, Piotra Dudki i Sylwii Wiater - za ogromną motywację do prowadzenia bloga i galerii, za wsparcie pomysłu akredytacji na media, bez was by to nie wyszło
  • Bola i Waszki - za transport po trasie. Dobrze mieć takich kolegów. ;) 
    Fot. Piotr Dudka


sobota, 3 września 2016

2 Rajd Grodzki 27-28.08

W ostatni weekend odbył się 2 Rajd Grodzki. Impreza trochę inna, takie 3 w 1, ;) czyli Historyczny Rajdowy Puchar Polski, Mistrzostwa Okręgu Rzeszowskiego w Super KJS oraz Rajdowe Samochodowe Mistrzostwa Podkarpacia.



W sobotę od rana zawodnicy stawiali się na odbiór administracyjny oraz BK, a o godzinie 19:00 rozpoczął się start honorowy. Wszystkie załogi ustawiły się na płycie bieckiego rynku. Tym razem mogłam się sprawdzić w roli hostessy. :D Z moją przyjaciółką Magdą podprowadzałyśmy samochody jadące w HRPP do startu.
Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek
w życiu stawała do tylu zdjęć. ;D
Dobrze, że nie musiałyśmy chodzić w butach na obcasie... byłoby ciężko..  Było to ciekawe przeżycie, bo przecież niecodziennie chodzi się pod parasolką, kiedy wszędzie dookoła jest cień. :P - Tak, więc polecamy się na przyszłość.






Byłam już kibicem, sędzią, fotografem, teraz hostessą... wychodzi na to, że zostało mi tylko wsiąść w rajdówkę, objechać kolegów i odebrać puchar za 1 miejsce.. Pożyczy ktoś samochód rajdowy?? hahaha :D





Kolejny dzień, pobudka piąta rano. Taki ledwo żywy człowiek jedzie na serwis na szóstą, żeby przez następne pół godziny czekać na pierwszych zawodników, którzy i tak w większości przyjadą na chwilę przed startem...





Na początek trochę rozmów z zawodnikami, ustawienie ich na miejscach serwisowych i odpowiedzenie na pytania. Potem można wrócić na swoje stanowisko, czyli tym razem strefę znakowania opon. Radziliśmy sobie dobrze z Tomkiem, a robota szła w szybkim tempie. :) Między pętlami były około godzinne przerwy, więc był czas na odpoczynek, posiłek i rozmowy. Po całym dniu stania zmęczenie i senność były mocno odczuwalne, ale to przecież norma. ;)




Na koniec pomogłam przy rozpakowywaniu pucharów oraz składaniu wszystkiego po rozdaniu. Sprawdziłam stan placu po zwinięciu się zawodników. Miejsca serwisowe były sprzątnięte, za co serdecznie dziękuję wszystkim załogom. Tak minęły kolejne zawody, a sezon rajdowy powoli zmierza do końca.
Galeria;  http://jeansoft.zapto.org/aniamrozek/index.php?/category/6



poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Obóz Sportów Walki w Bieczu 16-23 lipca


W ostatnim tygodniu w Bieczu na tygodniowym obozie zorganizowanym przez Akademię Sportów Walki spotkali się sportowcy reprezentujący różne sztuki walki jak: Kick-boxing, Muay Thai.

Treningi prowadzili znani - mniej lub bardziej - sportowcy m.in.:
  • Maciej Miszkiń - bokser wagi półciężkiej, były kick-boxer
  • Przemysław Saleta - mistrz świata w kick-boxingu, bokser wagi ciężkiej
  • Przemysław Opalach - były mistrz świata i europy w kick-boxingu i boksie
  • Mariusz Wach - bokser wagi ciężkiej
  • Tomasz Sarara - wielokrotny mistrz w kick-boxingu
  • Marcin Łepkowski - jeden z najlepszych zawodników Muay Thai



Sportowcy mieli wystąpić na ringu na stadionie podczas Dni Biecza, jednak z powodu paskudnej pogody odbyła się bardzo krótka pokazówka. Walki na ringu można było zobaczyć w środę 20 lipca w bieckiej hali sportowej. Było co oglądać. :D





Standardowo fotki i zbieranie autografów. :) Podobno jestem wysoka... dużo osób tak twierdzi, ale stojąc do zdjęcia z Saletą czy Wachem czułam się naprawdę malutka. ;D
Przy pierwszym spotkaniu z mężczyznami będącymi mistrzami w sportach walki oprócz ogromnej ekscytacji można odczuć odrobinę strachu... :P



Mimo niewielkiego zainteresowania z mojej strony tymi sportami robienie zdjęć podczas walk było naprawdę ciekawą odmianą. Byłam pełna wątpliwości czy którekolwiek zdjęcie będzie dobre i warte pokazania. To możecie ocenić sami. :)