środa, 20 września 2017

Deszczowe zakończenie sezonu.

W weekend 15-17 września zakończył się tegoroczny sezon Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski.

Na wyścig udało się przyjechać już w piątek i zrobić parę fotek, porozmawiać z zawodnikami i zobaczyć co u kogo się zmieniło. Wielu zawodników ten ostatni wyścig pojechało w innych klasach lub zamienili się samochodami.

W sobotę pobudka 5 rano... nieludzka godzina. Podczas pierwszego przejazdu padało, na szczęście kolejne przejazdy odbyły się bez opadów deszczu, jednak na mokrej nawierzchni, co niekoniecznie odpowiadało kierowcom. Podczas podjazdów byłam okolicach startu. Pierwszy podjazd wyścigowy został wstrzymany przez wypadek Grzegorza Kozioła, który nieszczęśliwie wypadł poza trasę i samochodem "ściął" drzewo, za którym siedzieli kibice. Na szczęście nikomu nic się nie stało, a ten wypadek uświadomił części kibiców, że na wyścigu naprawdę nie ma bezpiecznych miejsc do oglądania rywalizacji. Ostatni podjazd sobotnich startów spędziłam na górnym parku maszyn i niestety dopiero wtedy zza chmur wyszło słońce.

Niedzielna pogoda nie rozpieszczała, przez prawie wszystkie podjazdy mocno padało. Mimo tego jedynie zawodnik jadący Porsche Jakub Kurowski wypadł poza trasę w okolicach PO 12. Samochód nie został bardzo uszkodzony i nie było potrzeby wzywania lawety, kierowca sam zjechał do parku maszyn.
Wielu kierowców miało powody do zadowolenia wyścig wygrał Waldemar Kluza. Nasz klubowy kierowca Gabriel Kubit po raz kolejny zajął 1-wsze miejsca w klasie E0-2000 i grupie E0. Swój start Marcin Kacperek podsumował tymi słowami: „Bardzo fajna, szybka trasa – nawet do jeżdżenia po mokrej nawierzchni. Trochę szkoda, że podczas obu dni padało i nie mogłem pojeździć po suchym, ale mam nadzieję, że wrócę tu za rok.”

Nie robiłam wielu zdjęć podczas tych zawodów, udało mi się pierwszy raz od dawna trochę pokibicować i po prostu obejrzeć zmagania zawodników. Nie miałam wcześniej okazji robić zdjęć w takim deszczu, więc nie bardzo mi wychodziły. Zdecydowanie nie była to dla mnie dobra pogoda. Człowiek uczy się przez całe życie, więc na pewno wyciągnę wnioski z tegorocznego, deszczowego wyścigu w Korczynie.

Mimo wszystko był to naprawdę świetny weekend. Bardzo się cieszę, że mogłam go spędzić w Waszym towarzystwie. Na pewno zobaczymy się w następnym sezonie, a może z niektórymi nawet podczas Rajdu Grodzkiego pod koniec października.

Na koniec chciałam jeszcze podziękować
- Tomkowi Dybiszowi za przywiezienie mnie w piątek do Krosna.
- Natalce Hajduk za nocleg, to było nieprawdopodobne, że kładłyśmy się spać po 22, na początku sezonu wyglądało to nieco inaczej. :D
- Oli Lupie za przewiezienie po trasie
<--- bardzo="" dobry="" font="" kierowca.="" polecam.="">

Do zobaczenia w przyszłym sezonie!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz